RSS
czwartek, 11 lipca 2013
Planowana publikacja / Publication upcoming

 

http://studiogif.pl/soulsidestory/

 

Jest to podwójne wydawnictwo, łączące zdjęcia z bloga Soulside Story z fotografiami Suwalszczyzny, Sejneńszczyzny i Podlasia autorstwa Adama Nowickiego z lat 1976-1978 (muzeumfotografii.blogspot.com).

 

Format 21 x 21 cm, 28 str., okładka: papier kreda 250 mat + folia mat, środek: papier kreda 170 mat, szycie zeszytowe. 

 

 

 

20:45, marslaur
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 czerwca 2007
WAŻNA INFORMACJA/IMPORTANT NOTICE
Kolejne wpisy do odwołania znowu na
http:/marcinimatylda.blox.pl

New entries until further notice again on
http:/marcinimatylda.blox.pl
10:23, marslaur
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 czerwca 2007
W górę rzeki/Upstream
Rzeczka Dusznica (Duśnica) łącząca jeziora Gaładuś i Hołny na odcinku od naszego mostku do ujścia jest potencjalnie spławna. Postanowiliśmy to sprawdzić. Na dziobie Adrian Margiewicz. Na wyposażeniu siekiera, piła i szpadel, bo w poprzek leży wiele zwalonych drzew.

The rivulet Dusznica (Duśnica) linking lakes Gaładuś (Galadusys) and Hołny is potentially navigable from our bridge to the outlet. We decided to see for ourselves. On the bow: Adrian Margiewicz. Equipment includes a heavy axe, a handsaw, and a spade because many fallen trees block the way.

Zaczynamy na jeziorze Hołny i kierujemy się w górę rzeczki.
We start from lake Hołny and push upstream.






























18:22, marslaur
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 czerwca 2007
Znakomici goście/Eminent guests
Odwiedzili nas znakomici goście: Grzegorz Rąkowski (m.in. Polska egzotyczna) i Tomasz Krzywicki (m.in. Litwa - przewodnik). Pan Grzegorz kończy obecnie przewodnik po Lwowie i Ziemi Lwowskiej oraz po Karpatach Ukraińskich, i pracuje nad tomem "zerowym" Polski egzotycznej, który obejmie teren wzdłuż granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Pan Tomasz wydał niedawno arcyciekawy przewodnik Szlakiem Adama Mickiewicza po Nowogródczyźnie, Wilnie i Kownie.


Od lewej: Grzegorz Rąkowski, Tomasz Krzywicki, na mostku w Dusznicy, 15.06.2007.
07:21, marslaur
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 czerwca 2007
Jezioro Dusia/Lake Dusia/Dusios eżero
Trzecie co do wielkości naturalne jezioro na Litwie (pow. 23.4 km2) po jeziorach Druksiai (Dryświaty) (44.8 km2) i Dysnai (Dzisna) (24.4 km2). Woda przejrzysta, dno piaszczyste, spadek łagodny, kilka malowniczych plaż, na każdej nie więcej niż kilka osób.

Lithuania's third largest natural lake (surface area 23.4 km2) after lakes Druksiai (44.8 km2) and Dysnai (24.4 km2). The water is clear, the bottom sandy, the slope smooth, several picturesque beaches, no more than a handful of people on each.
















I jeszcze tańczący dom z Vertsaminai (Werstominy)/And here the 'dancing house" from Verstaminai:


17:16, marslaur
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 czerwca 2007
Antra znaczy "Druga"/Antra Means the 'Second One'
Nowa domowniczka - Antra (zresztą przyrodnia siostra Vienasa, bo z tej samej matki)/A new family member - Antra (in fact, Vienas's stepsister, from the same mother).






Dzisiaj spotkany kolega, nazwany Krzysiem/A dude met today, named Krzyś:




Tego z kolei ochrzczono Gackiem/This one, in turn, was christened Gacek:

19:14, marslaur
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 czerwca 2007
Vienas RIP
Zabity przez kierowcę jadącego z nadmierną prędkością samochodu, 9 czerwca 2007/Killed by the driver of a speeding car, June 9, 2007.

...






20:43, marslaur
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 czerwca 2007
Ciągle po kole cz. 3 cd./What Goes Around Comes Around, Part 3 contd.
A więc to zdjęcie:
And so this photo:








Zdjęcie przedstawia Chanę, babkę Pedra i matkę Lei (po prawej) oraz jej kuzynkę. Na odwrocie widnieje napis: "Farma Borniszek". Na innym skrawku papieru matka Pedra zapisała: "Białystok - Suwałki - Sokółka - Borniszek". Na jeszcze innym zapisała: "Dąbrowa", a na jeszcze innym "Wiżajny".

The photo shows Chana, Pedro's grandmother and Lea's mother (on the right), with a cousin. On the back there is an inscription 'Borniszek Farm'. On another scrap of paper, Lea wrote: 'Białystok - Suwałki - Sokółka - Borniszek". On yet another she wrote 'Dąbrowa', and on yet another: 'Wiżajny'.



Powyższe nazwy, podejrzewa Pedro, to zapewne miejsca, gdzie jego matka mieszkała. Dlaczego jednak nie wymienia Dusznicy? I co to jest Borniszek?

The above names, Pedro suspects, are places where his mother lived. But why doesn't she mention Dusznica? And what is Burniszek?

W tym momencie przypomniałem sobie życiorys Samuela Redaka na stronie Yad Vashem i jego miejsce urodzenia - Burniszki. Jest to wieś nad jeziorem Wiżajny, w pobliżu miasta Wiżajny, na północno-wschodnim krańcu Polski. Jezioro - a więc zdjęcie ma sens, w odróżnieniu od okolic Sokółki, Dąbrowy czy Grodna, gdzie jezior brak. Kolejna przesłanka to wypowiedź wuja Eliezera, że gospodarstwo Abla znajdowało się "bardzo blisko granicy litewskiej".

At this point I remembered the Yad Vashem site and the birthplace of Samuel Redak - Burniszki. It is a village on Lake Wiżajny, near the town of Wiżajny, atthe north-eastern tip of Poland. A lake - so the boat photo makes sense, unlike around Sokółka, Dąbrowa or Grodno where there are no lakes. Another hint was Uncle Eliezer's statement that Abel's farm was located 'very close to the Lithuanian border'.

Postanowiliśmy dokonać wizji lokalnej.
We decided to go there and inspect the scene for ourselves.





Zanim dotarliśmy na miejsce, odkryliśmy folwark Moskiewszczyzna (niedaleko Słobódki pod Szypliszkami).
Before we got there, we discovered a former estate called Moskiewszczyzna (near Słobódka, south-east of Szypliszki).













Według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego...:

Moskiewszczyzna, albo Słobódka (Smiarowskiego i Kirśniańska), dwie osady, pow. suwalski, gmina Zaboryszki, parafia Puńsk, odl. 20 wiorst od Suwałk, mają 5 domów, 53 mieszkańców. Rozległość mórg 168 (= 94 ha), ornych i ogrodów mr. 111, łąk mr. 52, nieużytki i place mr. 5, bud. mur. 3, z drzewa 6. Wchodziła w skład majoratu Kadaryszki.

According to the Słownik geograficzny Królestwa Polskiego...:

Moskiewszczyzna, or Słobódka (Smiarowski's and Kirśniańska), two settlements, Suwałki county, Zaboryszki commune, Puńsk parish, distance to Suwałki 20 versts, 5 houses, 53 inhabitants. Total area 168 morgas (=94 ha), arable and gardens 111, meadows 52, wastelands and yards, 5, brick buildings 3, wooden buildings 6. Used to be part of the Kadaryszki estate.

Do dzisiaj zachował się dworek, kamienny świreń oraz kamienna stodoła z zawalonym dachem.

The manor house, a stone grange, and a stone barn with a collapsed roof have survived to this day.

Jak dowiadujemy się od jedynej lokatorki i jej syna, majątek przed wojną był w rękach żydowskich, a potem rodziny Sobotko. W czasie wojny właściciel, pan Antoni Sobotko, współpracował z AK. Któregoś razu Niemiec z Szypliszk, Dziubel [?], nakrył grupę partyzantów, którzy właśnie odwiedzili folwark. Pochwycony, obiecał nie pisnąć słowem, o tym, co widział, ale słowa nie dotrzymał. Pan Sobotko musiał się ukrywać i noce spędzał w ziemiance wykopanej przy domu. Niestety, któregoś dnia, za widnego, zajechali Niemcy, rzekomo żeby kupić groch. Żona Sobotki zawołała: - Antoni, ludzie chcą grochu kupić! - i było po wszystkim. Antoni Sobotko zginął zamęczony przez gestapo w Szypliszkach.

Jakiś czas później dostanę list od prawnuka pana Antoniego, Łukasza Koplińskiego, który poinformuje mnie, że jego pradziad zginął w istocie w obozie Stutthof, prawdopodobnie podczas jego ewakuacji w styczniu 1945 r.

Jego żona Bronisława wraz z córką Ireną mieszkały jeszcze w Moskiewszczyźnie do roku 1948 lub 1949, do czasu wprowadzenia dekretu PKWN o reformie rolnej.

As we learn from the house's only inhabitant and her son, the estate was in Jewish hands before the war, and then was owned by the Sobotko family. During the war, the owner, Mr Antoni Sobotko collaborated with the Home Army (AK). One day, a German from Szypliszki, Dziubel [?] happened upon a group of partisans who paid a visit to the farm. Apprehended, he promised not to tell anyone what he had seen, but he didn't keep his promise. Mr Sobotko had to go into hiding and he spent the nights in a dugout near the house. One day, the Germans arrived, allegedly to buy some peas. Sobotko's wife called, 'Antoni, some people to buy peas!' - and it was too late. Antoni Sobotko was murdered by the gestapo in Szypliszki.

Some time later I will receive a letter from Mr Sobotko's great-grandson, Łukasz Kopliński, who will tell me that in fact he died at the Stutthof concentration camp, probably during its evacuation in January 1945.

His wife, Bronisława, with her daughter, Irena, continued to reside at Moskiewszczyzna until 1948 or 1949, when the estate was nationalised as part of the comunist-imposed land reform.


Ruszamy dalej.
We move on.



Docieramy do Burniszek.
We arrive in Burniszki.



Od 93-letniej pani w pierwszym gospodarstwie dowiadujemy się, że jakaś rodzina żydowska mieszkała w "rybalni" na cyplu kilka kilometrów dalej.

From a 93-year-old lady in the first house we learn that a Jewish family lived in the 'rybalnia' [fisherman's house] on a promontory a couple of miles down the road.

Co ciekawe, od razu wiem, o czym mowa, bo byliśmy już w tym miejscu jakieś 10 lat temu...
Interestingly, I immediately know what she is talking about because we've already been to the place, some 10 years ago...

Na cypel prowadzi aleja ocieniona potężnymi klonami i wierzbami.
Towards the promontory leads an alley lined by old maple and willow trees.






Dom wciąż stoi, ale niewiele z niego zostało.
The house still stands, but little has been left of it.




Niemniej miejsce jest piękne.
Still, the place is beautiful.



Obchodzę cypel dookoła próbując znaleźć miejsce, gdzie mogło być zrobione zdjęcie Chany w łódce.
I walk around the promontory, trying to find the exact spot where Chana's boat photo may have been taken.







Nic nie pasuje. Jeżeli sytuacja się zgadza, to w tyle nie ma skarpy.
Nothing seems to fit. If ther situation is right, there is no embankment in the back.

Wtedy przychodzi mi do głowy, że być

może zdjęcie w łodzi jest odwrócone.
Then it occurs to me that perhaps the boat photo is a mirror image.




Czy to mogło być tutaj?
Could it have been here?



Sam nie wiem...
I don't know myself...

Tak czy owak, miejsce zostało nieodwracalnie spaskudzone:
In any case, the place has been irreversibly spoiled:


Inwestorze, właścicielu, ziemianinie! Pamiętaj, że ty przeminiesz, ale owoc twoich działań może trwać długi czas po tobie. Szanuj miejsca i nie niszcz ich piękna. Czuj i rozum ich skalę i ducha, dostosowuj się do nich, zamiast gwałcić je, jak barbarzyńca brankę.

W drodze powrotnej jeszcze rzut oka na graniczne jezioro Dunajewo.
On our way back a glance at the border lake Dunajewo.






I pożegnalne spojrzenie na jezioro Wiżajny.
A farewell glance at lake Wiżajny.



Jeszcze wpadamy do rowu...
We fall into a ditch...


I już znowu wiatraki na Górze Rowelskiej.
And again the wind generators on Mount Rowelska.


06:40, marslaur
Link Komentarze (2) »
piątek, 08 czerwca 2007
Ciągle po kole cz. 3/What Goes Around Comes Around, part 3
Nazwisko Redak nie występuje w historii majątku Dusznica ani u G. Rąkowskiego[1] ani u I. Baturowej[2]. Po raz pierwszy usłyszałem je od sąsiada, pana Jana Margiewicza z Kalwiszek[3], który utrzymywał, że przed wojną majątkiem zarządzał niejaki "Redek", wysoki stary Żyd z długą rudą brodą.

The name Redak appears in the history of the Dusznica estate neither in G. Rąkowski's book[1] nor in I. Baturowa's one[2]. I heard it for the first time from a neighbour, Mr Jan Margiewicz from Kalviskes[3], who insisted that the estate was managed before the war by one 'Redek', a tall old Jew with a long red beard.

Potwierdzenie znalazłem w poniższym (skądinąd dość zagadkowym) dokumencie dołączonym do księgi wieczystej, datowanym na rok 1928.

I found a confirmation in the following (otherwise quite puzzling) document, attached to the mortgage register, dated 1928.







Interesujący nas fragment brzmi:
"Dnia siedemnastego września 1928 roku przede mną, Eugenjuszem Moldenhawerem, Notarjuszem przy Wydziale Hipotecznym Sądu Pokoju 1 Okręgu w Suwałkach, mającym kancelarię swoją w mieście Sejnach przy pl. Św. Agaty, w lokalu Sądu Pokoju, a na wezwanie przybyłym do majątku Dusznica, położonego w gminie Krasnowo, powiatu suwalskiego, do mieszkania dzierżawcy tegoż majątku Chaima Redaka, w obecności znanych mi osobiście i przymioty prawem wymagane posiadających świadków Chaima Redaka i Abela Redaka, zamieszkałych w tymże majątku Dusznica, stawili się obywatele kraju: 1/ Leja Dusznicka, córka Izaaka Finka, działająca w asystencji i z zezwolenia męża swojego Mojżesza, po Mejerze, Dusznickiego, tj. oboje małżonkowie Duszniccy i 2/ Etta Frydman, córka Mordhela, vel Markusa, Dusznickiego, działająca w asystencji i zezwolenia męża swego Awsieja, po Ignacym, Frydmana, czyli oboje małżonkowie Frydmanowie, zamieszkali wszyscy w majątku Dusznica, powiatu sejneńskiego, tj. po stronie litewskiej[4]; prawne zaś miejsce zamieszkania dla skutków niniejszego aktu obierający sobie wszyscy w mająku Dusznica, gminy Krasnowo, powiatu suwalskiego, województwa białostockiego..."

The fragment of interest to us here reads as follows:
'This day, 17th of September, 1928, before me, Eugenjusz Moldenhawer, Public Notary with the Mortgage Department of the Magistrate Court, 1st Circuit, in Suwałki, running an office in the town of Sejny, at Plac Św. Agaty, in the building of the Magistrate Court, and summoned to the estate of Dusznica, located in Krasnowo commune, Suwałki county, to the residence of the leaseholder of the said estate Chaim Redak, in the presence of the, known to me personally and possessing the attributes required by law, Chaim Redak and Abel Redak, resident in the said estate of Dusznica, there appeared the following national citizens: 1/ Leja Dusznicka, daughter of Izaak Fink, acting in the assistance and upon permission of her husband Mojżesz, son of Mejer, Dusznicki, that is, Ms and Mr Dusznicki, and 2/ Etta Frydman, daughter of Mordhel, vel Markus, Dusznicki, acting in the assistance and upon permission of her husband Awsiej, son of Ignacy, Frydman, that is, Ms and Mr Frydman, all resident in the estate of Dusznica, Sejny county, that is on the Lithuanian side[4]; their legal domicile for the purposes of this act being in the estate of Dusznica, Krasnowo commune, Suwałki county, Białystok voivodship..."

Kolejny trop wyłonił się dzięki JewishGen Family Finder, gdzie wbiłem nazwisko Redak i uzyskałem adres mailowy niejakiego Alana Radacka w Chicago. Zapytałem go listownie, czy nazwiska Chaim i Abel Redak coś mu mówią.

The next hint emerged through the JewishGen Family Finder into which I fed the name Redak and obtained the email address of one Alan Radack in Chicago. I asked him whether the names Chaim and Abel Redak meant anything to him.

Kilka dni później nadeszła elektryzująca odpowiedź: "Oczywiście, że mi mówią. Ich ojciec, Zev czyli Wolf Redak, był bratem mojego dziadka. Przekażę twój list mojemu kuzynowi w Argentynie, Pedro Czackisowi, który jest jeszcze bliżej spokrewniony z Wolfem i ma zdjęcia rodzinne, który prawdopodobnie zostały zrobione w Dusznicy"...

A couple of days later came an electrifying reply: 'Dear Marcin, I certainly know of Chaim and Abel Redak. Their father, Wolf or Zev Redak, was my grandfather's brother. I will forward your note to my cousin in Argentina, Pedro Czackis, who is even more closely related to Wolf than I am, and who has family photos that were probably taken in Dusznica"...

Od Alana dowiedziałem się, że jego dziadek Berko Redak prowadził gospodarstwo mleczne w miejscowości Netta na południe od Augustowa, zanim w roku 1905 wyemigrował wraz z żoną i dziećmi do USA. Wcześniej kilkoro z jego starszych dzieci również tam wyjechało. Wcześniej wyemigrowała też jego siostra Raisa i brat Icchak. Jeden brat został w Polsce - był to Zev czyli Wolf Redak. Trzech synów Wolfa, w tym Chaim i Abel, pozostało w Polsce, podczas gdy pięcioro córek i synów wyemigrowało do USA i, po I wojnie światowej, także do Płd. Ameryki. Z tego co wiem, Chaim i Abel byli właścicielami dwóch gospodarstw, wiodło im się lepiej niż pozostałemu rodzeństwu i dlatego zostali. Jeden z synów Chaima, Dov, przeżył wojnę, mieszkał potem w Izraelu, gdzie założył rodzinę. Wszyscy pozostali zginęli w Holokauście..."

I found out from Mr Radack that his grandfather, Berko Redak, was a dairy farmer in Netta south of Augustów. In 1905 he emigrated with his wife and children to the US, where some of his elder children emigrated several years prior. His sister Raisa and brother Itzhak had also emigrated prior to him. One brother remained in Poland - that was Zev or Wolf Redak. Three of his sons, including Chaim and Abel, also remained, while five daughters and sons emigrated to the US and, after WWI, to South America. I believe they had two farms and were more prosperous than their siblings and so they remained. One of Chaim's children, Dov, survived the war, lived in Israel and had a family there. All the others died in the Holocaust...'

Alan skierował mnie na stronę Instytutu Yad Vashem, gdzie w Centralnej Bazie Danych Ofiar Shoah znalazłem informacje na temat Abla Redaka, podane przez Dova Redaka w roku 1956.

Mr Radack directed me to the Yad Vashem website where, in the Central Database of Shoah's Victims, I found information about Abel Redak, supplied in 1956 by Dov Redak:

"Abel (Aba) Redak, syn Wolfa (Zeeva), urodził się w Jałówce, powiat Wołkowysk, w roku 1895. Był rolnikiem, jego żona nazywała się Chaja. Przed wojną mieszkał w Dusznicy, w czasie wojny przebywał w Mariampolu, Litwa. Zginął w Holokauście".

'Abel Redak was born in Jałówka, Wołkowysk county, Poland, in 1895 to Wolf. He was an agriculturist and married to Khaia. Prior to WWII he lived in Dusznica. During the war he was in Mariampole, Lithuania. He perished in the Shoah'.

W swoim świadectwie Dov Redak wymienia również zonę Abla, Chaję, oraz ich syna Samuela (Szmula, Szmulika)[5], urodzonego w roku 1912 w Burniszkach, powiat suwalski, także zamieszkałego w Dusznicy. W czasie wojny Samuel przebywał w Mariampolu i zginął w Holokauście. Nazwa Burniszki pojawi się jeszcze w tej opowieści.

In his testimony, Dov Redak mentions also Abel's wife. Chaja (Kahaia), and their son Samuel (Szmul, Szmulik)[5], born in 1912 in Burniszki, Suwałki county, also resident of Dusznica. Samuel was in Mariampole during the war and perished in the Holocaust. The name Burniszki will appear again in this story.

Kilka dni później dostałem list od Pedro Czackisa i nagle z głębin internetu, poprzez otchłań czasu i przestrzeni, wyłoniły się twarze z przeszłości:

A couple of days later I received an email from Pedro Czackis and suddenly, from the depths of the Internet, over the abyss of time and space, there emerged faces from the past:


W środku patriarcha, Wolf (Zev) Redak, po jego prawej Chaim Redak, po jego lewej Abel Redak. Na kolanach Wolfa siedzi Lea (Leja) Redak, matka Pedro Czackisa. Żona Wolfa, Chaike, trzyma na kolanach Samuela (Szmula) Redaka, syna Abla/Patriarch Wolf (Zev) in the centre, his son Chaim Redak on his right, his son Abel Redak on his left. Lea, Pedro Czackis's mother, sits on Wolf's lap. Samuel (Szmul) Redak, Abel's son, sits on the lap of Wolf's wife, Chaike.




To zdjęcie zostało zrobione w Dusznicy - zgadza się rok, a w tle widać stodołę, którą rozpoznał mój sąsiad, p. Stanisław Mełeżyk.
Stoją w pierwszym rzędzie: Samuel, Eliezer (brat Lei), Jakob (brat Lei), Dov. Siedzą w środkowym rzędzie: Abel, jego żona Chaja, Chaike (żona Wolfa), Wolf, żona Chaima, Chaim, Lea.

This photo was made in Dusznica - the year is correct, and the barn in the background has been recognised by my neighbour, Mr Stanisław Mełeżyk.
Standing in first row: Samuel, Eliezer (Lea's brother), Jakob (Lea's brother), Dov. Sitting in middle row: Abel, his wife Chaja, Chaike (Wolf's wife), Wolf, Chaim's wife, Chaim.

Od Pedro Czackisa dowiedziałem się, że Dov, który w 1956 złożył zeznanie w Yad Vashem, zmarł w Izraelu w zeszłym roku.

I learned from Pedro Czackis that Dov, who made the testimony at Yad Vashem in 1956, died in Israel last year.

Matka Pedra, Lea, zmarła w zeszłym roku w Argentynie.

Pedro's mother, Lea, died in Argentina last year.

Eliezer, brat Lei i wuj Pedra, żyje i mieszka w Argentynie. Od niego Pedro dowiedział się, że Wolf Redak był właścicielem [?] dwóch majątków. Jeden z nich, Dusznicę, darował swemu synowi Chaimowi, drugi zaś Ablowi.


Chaim Redak (stoi pierwszy z prawej), Dusznica.

W Dusznicy mieszkali Wolf i jego żona Chaike, Chaim z rodziną oraz później Chana (Hanna, babka Pedra) z rodziną, w tym z Leą.

In Dusznica lived Wolf and his wife Chaike, Chaim with his family, and later, Chana (Hanna, Pedro's grandmother) with her family, including Lea.


Chana (Hanna) Piwowarski z domu Redak/Chana (Hanna) Piwowarski, nee Redak.

Dziadkiem Pedra, mężem Chany i ojcem Lei był Mejer Piwowarski, który prowadził zakład fotograficzny w Suwałkach przy ulicy Kościuszki 75/76. Pewnego dnia Mejer porzucił rodzinę i wyjechał do USA. Chana została sama z trójką dzieci (Leą, Jakobem i Eliezerem). Próbowała sama prowadzić zakład, ale okazało się to ponad jej siły. Wtedy jej ojciec, Wolf, pozwolił jej mieszkać w Dusznicy, gdzie mieszkał już Chaim z rodziną.

Pedro's grandfather, Chana's husband and Lea's father was Mejer Piwowarski, who ran a photo studio in Suwałki at Kościuszki Street 75/76. One day, he left his family and went to USA. Chana was left alone with her three children (Lea, Jakob, and Eliezer). She tried to keep the studio but it was too much for her, and Wolf received her in Dusznica, where Chaim and his family were living as well.

Chana i dzieci mieszkali tam zapewne do roku 1936, kiedy to wyemigrowała do Argentyny. wolf i Chaim zostali w Dusznicy i zostali najprawdopodobniej zamordowani przez nazistów.

Chana and her children lived in Dusznica probably until 1936 when she left for Argentina. Wolf and Chaim remained in Dusznica and were probably murdered by the Nazis.


Lea i/and Mejer.


Lea (trzecia z lewej). Co to za stroje?/Lea (third from left). What are those dresses?
Zdjęcie jest z roku 1924, a więc nie z Dusznicy/The photo is from 1924, and therefore not from Dusznica.
Lea ma tutaj około 6 lat/Lea is around six here.

Mejer Piwowarski miał, jak mówi jego wnuk Pedro Czackis, "cygańską" duszę. Bardzo kochał swoje dzieci, jak pokazują to zdjęcia, które sobie z nimi robił. Ale życie rodzinne nie było dla niego. Lea, matka Pedra, była jego pierworodną i bardzo ją kochał. Potem urodziła się następna córka, Luba, która zmarła w roku 1926, dokładnie wtedy kiedy rodził się Jakub, czwarte dziecko Mejera. Zapewne to ta strata sprawiła, że Mejer postanowił porzucić rodzinę.

Mejer Piwowarski was a very interesting man. He was, Pedro Czackis says, what you might call a 'bohemian'. He was very fond of his children, as you can see from the amorous photos he took of and with them. But family life was not for him. Lea, Pedro's mother, was his first child and he loved her very much. Then came another girl, Luba, who died in 1926, just as his fourth son, Jakob, was born. It was presumably this loss that caused Mejer to decide to leave his family.

Mejer był również członkiem, być może kierownikiem (sądząc po tym, że siedzi w centralnym miejscu), grupy teatralnej, która wystawiała w Suwałkach sztuki w jidysz.

Mejer was also a member, the leader perhaps (judging by the fact that he sits in the central place), of a theatre group in Suwałki which performed in Yiddish.





Lea, matka Pedra, chodziła do gimnazjum w Suwałkach, co było rzadkością w owych czasach dla dziecka z żydowskiej rodziny rolniczej.

Lea, Pedro's mother, went to gymnasium in Suwałki, which was a rare thing those days for the child of Jewish country people.

Obaj wujowie Pedra, Jakob i Eliezer, chodzili do szkoły w miasteczku niedaleko Dusznicy, ale Eliezer nie pamięta jego nazwy[6].

Pedro's uncles, Jakob and Eliezer, both went to school to a town near Dusznica, but Eliezer does not remember its name[6].

Wuj Eliezer mówi, że między sobą członkowie rodziny rozmawiali głównie w jidysz, natomiast z pracownikami i poza gospodarstwem po polsku. Nie mówili po litewsku. Eliezer zapomniał już nawet jidysz, natomiast Lea, matka Pedra, do końca życia mówiła po polsku i za każdym razem, gdy szła na obiad do Klubu Polskiego w Buenos Aires, z przyjemnością gawędziła po polsku z właścicielami.

Uncle Eliezer says they spoke mostly Yiddish among the family members, and the help people and outside the farm they spoke Polish. They didn't speak Lithuanian. Lea, Pedro's mother, never forgot her Polish and whenever she went for dinner to the Polish Club in Buenos Aires, she enjoyed talking in Polish to the owners.



Po lewej: Lea i NN, Grodno, jesień 1934. Po prawej Lea i jej matka Chana, Sokółka, wrzesień 1935/Left: Lea and unidentified person, Grodno, autumn 1934. Right: Lea and her other Chana, Sokółka, September 1935.




A teraz zdjęcie, które okazało się najbardziej zagadkowe/And now the photo that proved the most puzzling one:











Cdn./To be continued
22:37, marslaur
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 czerwca 2007
Kilka obrazków/A couple of pictures

Dom już otynkowany, więc projekt budowlany można uznać za zakończony. Oczywiście dookoła pozostaje jeszcze masa roboty/The house has been plastered, so the building project is complete. Of course, a massive lot remains to be done around the house.

Doroczny litewski rajd bryczkowy/The annual Lithuanian horsewagon tour:

Życie rzeczne/Water life:

Teraz to już starzy kumple/Old pals now:

Gotowe do wieczornego spaceru/Ready for the evening walk:

22:07, marslaur
Link Dodaj komentarz »
What Goes Around, Comes Around, part 2 - in English

Despite my repeated efforts, I have been unable to modify the entry in question so as to make it bilingual. The best I can do is provide this separate entry in English.

The following is an interview with Ms. Sara Shner Nishmit, born Sonia Dusznicka, who lived at the Dusznica estate before the war. Ms. Shner, aged 94, lives in Israel, and I was able to get the information courtesy of her son, Mr. Moshe Shner, whom I hereby thank heartfully for making this possible.

In what years did you live in Dusznica? What are your memories of the place?

My father Moshe Dusznicki bought the estate in 1912 together with his brother Mordechai (Mordhel vel Markus) and a friend Abraham Efron from a Polish nobleman[1]. Efron died quite early[2] and Moshe took care of his widow’s rights. (Their daughter, Miriam Efron, lived in Israel, though I didn’t see her for many years now).

Moshe Dusznicki was a Polish patriot who loved the Polish language and culture. He graduated from the Warsaw Polytechnic as a land surveyor[3]. During WWI the family was expelled by the Russians from Sejny, like the rest of the town Jews. When they returned after several years of wandering in the Russian exile, they lived for a short time in Sejny and then moved to Dusznica.

The estate house had two wings in which two families lived. In one wing lived Moshe and Lea Dusznicki with their three daughters, Mania, Sonia (Sara), and Luba. In the other wing lived Boris Dusznicki, the son of uncle Mordechai.

I remember we had in the house a cat and a dog named Fux. We had horses on which my father didn’t allow me to ride. Instead, I tried to ride a cow and found myself very quickly on the ground. Therefore, we also had some cattle. In the fields we grew rye and other kinds of grain. My mother had a small vegetable garden. I remember very well a large orchard of cherry trees.

The estate was very large, 560 morgas[4]. It was an undeveloped farm and while the houses were on the Polish side, most of the fields were on the Lithuanian side. Mordechai and his son Boris managed the farming while my father continued his former profession as engineer and much of his income was invested in the farm, which was never profitable.

The Dusznicki family lived in what was called the Master’s House, occupying only part of its many rooms[5]. The rest remained empty. On the other side were the cowshed, the barn[6], the stable. Beyond it stood a brick house called ’the barracks’ where the workers and their families lived[7]. It was a gloomy place and that is possibly where my socialistic political views started to develop.

Behind the ‘barracks’ flowed a stream where me and my sisters learned to swim. We also had a beautiful garden, or rather a park, where I used to climb the trees and ruin my dresses (tell your daughter it is the best thing to do in Dusznica).

At home we spoke Yiddish and when visitors came in (quite often), we shifted to Polish.

The family was totally not observant and did not keep a kosher kitchen at all.

When I was eight I was sent to Mariampole to my grandfather Izaak Fink where I could get elementary school education[8], and on weekends my father came and smuggled me through the Polish-Lithuanian border back to Dusznica. A few years later I was sent to my uncle’s (kleif) house in Suwałki.

Around 1925 the family had to move to Lazdijai because of my father’s work. The estate was leased to the Redak family whom I remember very well. With one of the young Redaks I actually went to the same high school.

I remember Lazdijai with warm feelings, we had excellent relations with the neighbours. Especially I remember the wonderful time I spent at the gymnasium in Lazdijai, the “Ziburys”[9]. I remember the very good relations I had with the principal, Father Starkus. My beloved teacher was Salomeja Neris[10], and until recently I could still quote fragments of her poems. I was a member of the school’s drama group and frequently I had major roles in the plays it performed. I think we lived on Lazdijai Street[11].

We lived in Lazdijai until my father’s death from cancer in 1931. Moshe Dusznicki was buried at the Jewish cemetery in Berlin (and none of us has seen his grave so far; hopefully one day we will find it or any record of his death – added by Moshe Shner).

I wonder about the source of the name Dusznicki like you. I believe the source of the name is the village and that the origins of the family is from there. The estate name came from the family name: village -> family -> estate[12].

Footnotes

[1] From Zofia Ejsmontowa, the wife of doctor Aleksander Feliks Bakinowski. (Later?) she lived in Strzelno, Poznań voivodship.

[2] On January 7, 1920 in Saratov, Russia, at age 38, according to a death certificate attached to the mortgage register. Cause of death: 'chakhotka'(?). Buried in the Jewish cemetery in Saratov.

[3] 'Inżynier geometra' in Polish.

[4] That is, 308 hectares, of which 155.6 ha on the Polish side and 152.3 ha on the Lithuanian side.

[5] According to the Land Reform Nationalisation Protocol dated December 2, 1944, the house measured 22 x 12 m, that is, a floor area of 264 sq m.

[6] It was a massive stone building measuring 40 x 16 m, that is, a floor area of 640 sq m.

[7] According to the List of the Employees of the Dusznica Estate attached to the Land Reform Nationalisation Protocol, in the building, which measured 15 x 9 m, that is, a floor area of 135 sq m, there lived a total of 52 persons, an average of 2.6 sq m per person - though it needs to be added that, according to some local sources, the above number of inhabitants is exaggerated.

[8] In another place Ms. Dusznicka writes: 'At first I had a private teacher at the estate, and then I went to school in Lazdijai'.

[9] The Sejny-based Lithuanian gymnasium 'Ziburys', moved to Lazdijai following the dissolution of the Sejny county in 1925. Many pupils were Jewish because the school was public and tuition was minimal. In 1935, for instance, there were 80 Jewish students in 'Ziburys'.

[10] Salomeja Neris (1904-1945), one of Lithuania's most outstanding woman poets. 1927-1930 taught German at Ziburys.

[11] An obvious slip of tongue, Ms. Dusznicka lived on the corner of Łoździejska in Sejny, whereas in Lazdijai she lived on Seinu gatve.

[12] This seems unlikely given that the Dusznica estate is mentioned as early as in the mid-18th century.

Biographical information about the Dusznicki family (information from Moshe Shner)

My mother’s paternal grandfather was Meir Dusznicki. His wife was Rochel Lea.

Moshe Dusznicki had two brothers and three sisters. The oldest brother and sister emigrated to America and we met two of their daughters (who belongs to who we don’t know). One, Mildred Krown, lived in NY alone until recently and had no children. I met her several times – a wonderful old lady. The other lives in Pittsburgh and I met her only once, years ago.

Mordechai was the middle brother, a lawyer. His wife’s name was Laska, coming from a well known Jewish family Shapira. Only their youngest daughter, Zippora (Feige), survived the war and came to Israel. She used for her last name the same Hebrew translation of the name Dusznica as my mother did. We knew her very well – she never got married, but adopted a war orphan girl.

Another sister (Sara’s aunt), Chaya Sora, got married to the Kleif family. She perished in the Majdanek death camp. Only her younger son survived and came to Israel after the war. He had no children.

The youngest of Sara’s aunts, and her favourite one, was Rivka Dusznicki/Litvin. She perished in Łódź in the war, but both of her children managed to come to Israel just before the war and live in Tel Aviv.

Lea, Sara’s mother, came from the Fink family and Izaak Fink was Sara’s grandfather. Her grandmother was Sheine Fink. The Finks were an orthodox family. Lea Fink had two brothers and five sisters, many of them doctors of medicine. The older sister of Lea Fink-Dusznicki was Anna Goethlib who owned a rich aristocratic estate at Wembri. All the brothers and sisters, except Lea, were killed in the war. Only one daughter – Sara’s cousin – survived in Belgium and in her last years lived in Israel. She lost her husband in the war and had no children.

20:54, marslaur
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 maja 2007
Wspólne dziedzictwo/Common Heritage
Tekst profesora Jerzego Kłoczowskiego opublikowany w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej:

W rocznicę Konstytucji 3 maja sejm litewski i parlament polski uchwaliły wspólną deklarację. Litwa po raz pierwszy wyraziła tak jednoznacznie pozytywny stosunek do tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

W uroczystej formie sejmy i prezydenci Polski i Litwy przypomnieli 2 maja 2007 r. wielką tradycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów i wspólne dzieło obywatelskie dwóch "politycznych narodów" - polskiego i litewskiego - jakim była pierwsza w nowożytnej Europie ustawa konstytucyjna. Za pierwszą taką konstytucję w naszym kręgu cywilizacji zachodniej uważamy obowiązującą do dziś ustawę Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, a w Europie naszą polsko-litewską konstytucję z 1791 r. poprzedzającą konstytucję Francji rewolucyjnej.

Ogromna waga deklaracji sejmowych z 2007 r. polega na tym, że strona litewska po raz pierwszy tak jednoznacznie wyraziła swój stosunek do tradycji Rzeczypospolitej. Narodowy ruch litewski, bardzo silny od schyłku XIX wieku, w obawie przed grożącą Litwinom polonizacją odrzucał unię polsko-litewską, od Jagiełły poczynając. Zarzutem zasadniczym było to, że unia prowadziła do polonizacji szlachty Wielkiego Księstwa. Natomiast Polacy zbyt słabo rozumieli aspiracje młodego ruchu litewskiego i wielu gotowych było aspiracje te zwalczać. Napięcia doprowadziły do tragicznej sytuacji i głębokiej wrogości niepodległych Polski i Litwy po I wojnie światowej.

Wzajemne stosunki zaczęły się zmieniać dopiero po przełomowych wydarzeniach lat 1989-91. Zachowałem bardzo w pamięci moje wystąpienie w parlamencie litewskim (jeszcze nie nazywał się sejmem) wczesną wiosną 1991 r. Jako polski senator przekazywałem w Wilnie wyrazy głębokiej solidarności dla niezależnej izby litewskiej otoczonej barykadami i gotowej bronić się przed atakiem garnizonu sowieckiego.

Zaczęły się w tych latach spotkania i rozmowy między Litwinami i Polakami rozumiejącymi wagę i potrzebę porozumienia. Przypomnieć trzeba ważne spotkanie litewsko-polsko-białorusko-ukraińskie wiosną 1990 r. w Rzymie. Patronował mu ojciec święty Jan Paweł II bardzo doceniający wagę tradycji Rzeczypospolitej dla przyszłości naszych krajów. Mowa była o naszym wspólnym dziedzictwie i konieczności szukania wzajemnego zrozumienia w ramach nowej wspólnoty europejskiej, w ramach szeroko pojętej Europy Środkowo-Wschodniej, historycznie mocno powiązanej z zachodnim kręgiem cywilizacyjnym, z Rzecząpospolitą chrześcijańską, jak powszechnie po wiek XVII nazywano naszą Europę. Dla nas wszystkich - także i dla Polaków - pamięć i zrozumienie doświadczenia naszej wielonarodowej, wspólnej Rzeczypospolitej jest dziś sprawą istotnie ważną i aktualną.

Inicjatywa rzymska w następnych latach zaowocowała bardzo intensywną pracą historyków czterech krajów-dziedziców Rzeczypospolitej nad nowymi ujęciami historii poszczególnych narodów i całego obszaru. Powstała Federacja Instytutów Europy Środkowowschodniej z ośrodkiem w Lublinie. Nowe ujęcie historii Europy w perspektywie Unii Europejskiej, bardzo inne od dotychczasowych, rysowało się coraz wyraźniej w toku debat i naszych wspólnych wystąpień na forum międzynarodowym.

Historiografia litewska i białoruska wyraźnie podnosiła zasadnicze znaczenie Wielkiego Księstwa Litewskiego z jego wielonarodową ludnością także dla dzisiejszych narodów litewskiego i białoruskiego. Szlachecki "naród polityczny" Wielkiego Księstwa - mimo używania języka polskiego - miał bardzo silne poczucie swej państwowej odrębności "litewskiej" w federacyjnym państwie stworzonym ostatecznie w Lublinie w 1569 r. Dla nas wszystkich pamięć o Konstytucji 3 maja winna łączyć się z pamięcią o całym dziele Wielkiego Sejmu Czteroletniego. Jesienią 1791 r. Sejm ten uzupełnił konstytucję, umacniając gruntownie federalny charakter Rzeczypospolitej złożonej z Korony i Wielkiego Księstwa. Dzieło unii lubelskiej z 1569 r. zostało umocnione, stanowiąc zarazem rodzaj testamentu dla narodów Rzeczypospolitej. Uchwała z 2 maja 2007 r. do tego testamentu w pełni nawiązuje w duchu hasła coraz lepiej rozumianego i docenianego: "Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej".

Dobrze się stało, że obok parlamentów Polski i Litwy w uroczystościach tych uczestniczyli przedstawiciele niepodległej Białorusi mającej pełne prawo do tej samej tradycji. Przy tej samej okazji musimy również pamiętać o wszystkich innych dziedzicach Rzeczypospolitej, zwłaszcza o wielkiej Ukrainie. Historycy ukraińscy zaczynają dziś mówić o przestrzeni kulturowej Rzeczypospolitej, w której w pełni mieściła się ambitna próba tworzenia państwowości ukraińskiej w drugiej połowie XVII i w początkach XVIII wieku. Mimo klęski była to próba niezwykle ważna dla narodu ukraińskiego. Nie doprowadziliśmy mimo próby w Hadziaczu w połowie XVII wieku do przekształcenia unii polsko-litewskiej w unię polsko-litewsko-ruską (ukraińską), co w swych dalekich skutkach było naszą największą wspólną porażką. Dziś wszakże tradycja wspólnej "przestrzeni kulturowej" daje Ukrainie prawo do wspólnego dziedzictwa Rzeczypospolitej, czyli środkowowschodniej części Rzeczypospolitej chrześcijańskiej - naszej Europy.

*Prof. Jerzy Kłoczowski

ur. 1924, historyk, w latach 1989-91 senator, od 1991 r. dyrektor Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej

Źródło: Gazeta Wyborcza


Text by Professor Jerzy Kłoczowski published today by Gazeta Wyborcza, Poland’s largest daily.

On the anniversary of the 3rd May Constitution, the Lithuanian and Polish parliaments passed a joint declaration. Lithuania for the first time expressed so unequivocally its favourable attitude towards the tradition of the Polish-Lithuanian Commonwealth.

In a solemn form, the parliaments and Presidents remembered on May 2, 2007 the great tradition of the Republic of the Two Nations and the joint civic achievement of the two ‘political nations’ – the Polish one and the Lithuanian one – namely, modern Europe’s first constitution. The Western world’s first constitution was the US constitution, which remains in force to this day, and in Europe, the Polish-Lithuanian constitution of 1791, preceding the constitution of revolutionary France.

The immense importance of the two parliament’s declarations lies in the fact that Lithuania for the first time so unequivocally expressed its attitude towards the tradition of the Commonwealth. The Lithuanian national movement, very strong since late-19th century, fearing the prospect of Lithuania’s Polonisation, rejected the Polish-Lithuanian union, dating back to King Jagiełło (Jogaila). The fundamental criticism was that the union had resulted in the Polonisation of the Grand Duchy’s nobles. The Poles, in turn, did not have sufficient understanding for the young Lithuanian movement’s aspirations, and many were prepared to actively oppose those aspirations. These tensions resulted in a tragic situation and a deep hostility between the independent Polish and Lithuanian states after World War I.

The mutual relations started improving only following the groundbreaking developments of 1989-1991. I remember very well my speech before the Lithuanian parliament in early spring 1991. As a member of the Polish Senate, I was expressing in Vilnius profound solidarity with the independent Lithuanian house, surrounded by barricades and prepared to defend itself against an attack by the Soviet garrison.

In those years, meetings and discussions began between Lithuanians and Poles who understood the importance and need of agreement. One needs to remember here the important Lithuanian-Polish-Belarussian-Ukrainian meeting in spring 1990 in Rome. It was held under the patronage of Pope John Paul II who greatly appreciated the importance of the Commonwealth’s tradition for the future of our countries. We spoke of our common heritage and of the need to seek mutual understanding within the framework of the new European community, within the framework of Central and Eastern Europe, an entity historically connected strongly with the Western civilisation, the ‘Christian Republic’, as Europe was commonly called until the 17th century. For all of us – the Poles includes – the memory and understanding of the experience of our multinational Commonwealth is indeed an important and topical matter today.

The meeting in Rome resulted in the following years in very intense work undertaken by historians of the four countries-heirs of the Commonwealth on new approaches to the history of the individual nations and the whole area. The Federation of Institutes of Central and Eastern Europe was founded, with its seat in Lublin. A new approach to European history, in the context of the European Union, very different from the previous ones, was emerging ever more clearly in the course of debates and our joint appearances on the international forum.

The Lithuanian and Belarussian historiography strongly emphasised the fundamental importance of the Grand Duchy of Lithuania, with its multinational population, also for the modern Lithuanian and Belarussian nations. The ‘political nation’ of the Grand Duchy’s gentry – even though it spoke Polish – had a very strong sense of its ‘Lithuanian’ separateness in the federated state formed ultimately in Lublin in 1569. For all of us, the memory of the 3rd May Constitution should be connected with a memory of the whole achievement of the Great Four-Year Sejm. In autumn 1791, that Sejm complemented the Constitution, reinforcing the federal nature of the Commonwealth composed of the Kingdom and the Grand Duchy. The work of the Lublin Union of 1569 was reinforced, becoming a kind of legacy for the Commonwealth’s nations. The resolution of May 2, 2007, refers fully to this legacy in the spirit of an increasingly well understood and appreciated slogan: ‘From the Lublin union to the European union’.

It is very well that, besides the parliaments of Poland and Lithuania, the celebrations were attended by representatives of independent Belarus which has the full right to the same tradition. On that occasion, we also have to remember about the Commonwealth’s other heirs, notably the great Ukraine. Ukrainian historians are beginning to speak today about a cultural space of the Commonwealth, a part of which was an attempt to establish Ukrainian statehood in late 17th and early 18th century. Though failed, that attempt was immensely important for the Ukrainian people. Despite trying to do so in Hadziacz in mid-17th century, we failed to transform the Polish-Lithuanian union into a Polish-Lithuanian-Ruthenian (Ukrainian) one, which, in its far-reaching consequences, was the greatest of our common failures. Today, however, the tradition of the common ‘cultural space’ gives Ukraine the right to the heritage of the Commonwealth, that is, the Central-and-Eastern European part of the ‘Christian Republic’ – our Europe.

Jerzy Kłoczowski, born 1924, historian, 1989-1991 member of Senate, since 1991 director, Institute of Central and Eastern Europe

source: Gazeta Wyborcza



21:58, marslaur
Link Komentarze (1) »
środa, 30 maja 2007
Ciągle po kole, cz. 2/What Goes Around Comes Around, Part 2
O pani Sarze Shner-Nishmit (urodzonej jako Sonia Dusznicka i mieszkającej przed wojną w Dusznicy) wiedziałem z jej listu do Fundacji Pogranicze. Odkryłem, że była kierowniczką Muzeum Domu Bojowników Getta w Zachodniej Galilei, jednak maile adresowane do niej pozostawały bez odpowiedzi/I knew about Ms Sara Shner-Nishmit (born Sonia Dusznicka, an inhabitant of Dusznica before the war) from her letter to Borderland Foundation. I found out she run the Ghetto Fighters' House Museum, but my emails to her went unanswered.

Dopiero niedawno namierzyłem w sieci jej syna, Moshe Shnera, profesora filozofii żydowskiej w Oranim College/Only recently did I locate on the web her son, Moshe Shner, professor of Jewish philosophy at Oranim College.




Od niego dowiedziałem się, że pani Sara wciąż żyje. Ma 94 lata. Za pośrednictwem Moshego udało mi się zadać jej kilka pytań. Efekt tej korespondencji przedstawiam poniżej/I found out from him that Ms. Shner was still alive, aged 94. Through her son, I was able to ask her a couple of questions. The results of our correspondence are presented below.


W jakim okresie mieszkała pani w Dusznicy? Jak pani wspomina to miejsce?

Mój ojciec, Mojżesz (Moshe) Dusznicki, kupił majątek w 1912 roku od polskiego szlachcica[1] do spółki ze swoim bratem Mordechajem (Mordhelem vel Markusem) i swoim znajomym Abramem Efronem. Efron wkrótce zmarł[2], a Mojżesz Dusznicki przejął prawa po wdowie po nim. (Córka Efrona, Mirian Efron, mieszkała w Izraelu, ale od wielu lat nie miałam z nią kontaktu).

Mój ojciec Mojżesz był polskim patriotą zakochanym w polskim języku i kulturze. Ukończył studia na Politechnice Warszawskiej, był inżynierem geometrą[3]. W czasie I wojny światowej został wysiedlony wraz z rodziną w głąb Rosji jak większość sejneńskich Żydów. Po kilku latach tułaczki na wygnaniu powrócił, przez krótki czas mieszkał w Sejnach, a potem przeprowadził się do Dusznicy.

Dom w majątku podzielony był na dwie części. W jednej mieszkał Mojżesz ze swoją żoną Leją i trzema córkami: Manią, Sonią (Sarą) i Lubą (najmłodszą). Drugą zajmował Boruch Dusznicki, syn Mordechaja.





Mieliśmy w domu kota i psa imieniem Fuks. Ojciec trzymał konie, na których jednak nie pozwalał nam jeździć. Któregoś razu próbowałam dosiąść krowy, ale szybko znalazłam się na ziemi [śmiech]. To znaczy, że trzymaliśmy też bydło. Uprawiane było żyto i inne zboża. Moja matka miała niewielki ogród warzywny. Pamiętam też rozległy sad wiśniowy.

Majątek był duży, miał 560 mórg[4]. Gospodarstwo było zaniedbane i podczas gdy budynki znajdowały się po polskiej stronie, większość gruntów leżała po stronie litewskiej. Prowadzeniem gospodarstwa zajmowali się Mordechaj i jego syn Boruch, podczas gdy mój ojciec nadal pracował w swoim fachu i dużą część zarobków inwestował w gospodarstwo, które nigdy nie było dochodowe.

Mieszkaliśmy w tak zwanym dworku [? - w oryginale "master's house"]. Zajmowaliśmy tylko część z jego wielu pomieszczeń[5], reszta stałą pusta. Po przeciwnej stronie stała obora, stodoła[6], gdzie lubiłyśmy się bawić, i stajnia. Nieco dalej stał murowany budynek zwany "barakiem", gdzie mieszkali robotnicy z rodzinami[7]. Było to ponure miejsce i być może

 to tam zaczęły się kształtować moje lewicowe poglądy.


Plan zabudowań majątku Dusznica ze "Szkicu podziału i klasyfikacji gruntów rozparcelowanego majątku Dusznica" z 1946 r. dołączonego do zbioru dokumentów księgi wieczystej. Oznaczenia: 1. dom, 2. stodoła, 3. spichlerz, 4. "barak", 5. obory, 6. mostek.


W tyle za "barakiem" płynął strumień, w którym razem z siostrami uczyłyśmy się pływać. Mieliśmy też piękny ogród, czy właściwie park, gdzie uwielbiałyśmy wspinać się po drzewach i przy okazji robić sobie dziury w sukienkach (powiedz swoim córkom, że to najlepsza zabawa pod słońcem).

W domu mówiliśmy w jidysz, a kiedy ktoś nas odwiedził (co zdarzało się całkiem często), przechodziliśmy na polski.

Rodzice w ogóle nie byli religijni i nie przestrzegaliśmy zasad koszernej kuchni.

Gdy miałam osiem lat, wysłano mnie do Mariampola do dziadka, Izaaka Finka, gdzie uczyłam się w szkole podstawowej[8], a w weekendy ojciec przemycał mnie przez granicę do Dusznicy. Kilka lat później wysłano mnie do wuja, do Suwałk.

Około roku 1925 przeprowadziliśmy się do Lazdijai (Łoździeje) ze względu na pracę ojca. Majątek wydzierżawiony został rodzinie Redaków, których pamiętam bardzo dobrze. Z jednym z młodych Redaków chodziłam nawet to gimnazjum w Lazdijai.

Mam bardzo ciepłe wspomnienia z Lazdijai, nasze stosunki z sąsiadami były doskonałe. Szczególnie pamiętam cudowny okres nauki w łoździejskim gimnazjum "Żiburys"[9]. Bardzo lubiłam naszego pryncypała, ojca Starkusa. Moją ukochaną nauczycielką była Salomeja Neris[10], której wiersze do niedawna jeszcze recytowałam. Byłam członkinią szkolnego teatralnego i często grałam główne role w naszych przedstawieniach. Mieszkaliśmy na ulicy Łoździejskiej[11].






Spis absolwentów gimnazjum "Żiburys" w Lazdijai. Pod nr 50 - Sara Dusznicka.


Ks. Jonas Starkus


Budynek gimnazjum przed remontem, rok 1994


Stan obecny


Salomeja Neris


Pokój na poddaszu, zwany "Karstas" (Trumna), w którym Salomeja Neris mieszkała jako nauczycielka.




Uczniowie klasy VI gimnazjum "Żiburys". W trzecim rzędzie od dołu siedzą od lewej Mina Matskovitsky, Sonia (Sara) Dusznicka. Rok prawdopodobnie 1930.


Zespół muzyczny klubu sportowego HaKoakh, Lazdijai, rok 1930. Górny rząd od prawej: Rukhama Idovitz, Shlomo Idovitz, Sonia (Sara) Dusznicka, Shulamith (Frida) Pilitovsky. Środkowy rząd od prawej: Asher Borovsky, Batia Prusak, Zorakh Idovitz, Olga Gurvitz, Khaia Hofman, Avraham Gordon. Dolny rząd od prawej: Yitskhak Upnitsky, Binjamin Staropolsky.


Czwarta od lewej w dolnym rzędzie: Luba Dusznicka.


Mieszkałam w Lazdijai do śmierci ojca w roku 1931. Mojżesz Dusznicki zmarł na raka i pochowany jest na cmentarzu żydowskim w Berlinie.

Jeżeli chodzi o nasze nazwisko, wydaje mi się, że pochodzi ono od nazwy wsi, i że tam tkwią korzenie rodziny. Nazwa majątku, z kolei, pochodzi od naszego nazwiska[12].

Przypisy

[1] Od Zofii Ejsmontowej, żony doktora Aleksandra Feliksa Bakinowskiego,  zamieszkałej (później?) w Strzelnie, woj. poznańskie.

[2] Dnia 7 stycznia 1920 w Saratowie w wieku 38 lat według aktu zgonu znajdującego się w zbiorze dokumentów księgi hipotecznej. Przyczyna zgonu: "czachotka" [?]. Pochowany na cmentarzu żydowskim w Saratowie.

[3] Tzn. geodetą.

[4] Czyli 308 ha, z czego 155.6 ha po polskiej stronie, a 152.3 ha po litewskiej.

[5] Wedle "Protokołu przejęcia na cele reformy rolnej" z dn. 2 grudnia 1944, dom mieszkalny miał wymiary 22 x 12 m, to jest powierzchnię parteru 264 m2.

[6] Był to potężny kamienny budynek o wymiarach 40 x 16 m, to jest o powierzchni 640 m2.

[7] Według "Wykazu pracowników zatrudnionych w majątku Dusznica" dołączonego do "Protokołu...", w budynku tym, o wymiarach 15 x 9 m, to jest powierzchni 135 m2, mieszkało osiem rodzin, łącznie 52 osoby, co daje średnią 2.6 m2 na osobę - ale należy zastrzec, że według niektórych źródeł miejscowych powyższa liczba jest zawyżona.

[8] W innym miejscu pani Sara pisze: "Początkowo miała prywatnego nauczyciela w majątku, a potem poszłam do szkoły w Łoździejach".

[9] Sejneńskie gimnazjum "Żiburys", przeniesione do Lazdijai po likwidacji powiatu sejneńskiego w roku 1925.

[10] Salomeja Neris (1904-1945), jedna z najwybitniejszych poetek litewskich, w latach 1927-1930 uczyła języka niemieckiego w gimnazjum "Żiburys".

[11] Oczywiste przejęzyczenie, pani Sara mieszkała na rogu Łoździejskiej w Sejnach, zaś w Lazdijai mieszkała na Seinu gatve (Sejneńskiej).

[12] To wydaje się mało prawdopodobne, jako że majątek Dusznica wzmiankowany jest już w połowie XVIII w.





Członkowie Hehalutz Hatzair (jednej z syjonistycznych organizacji młodzieżowych), Kaunas (Kowno), rok 1934. Sonia Dusznicka (tutaj już jako Sara Shner) na górze po prawej.


Sara Dusznicka, późne lata 50-te.


Maj 2007.


Od lewej: Sara Shner, jej wnuczki Ofie (17 lat), Rotem (8), Moshe Shner. Zdjęcie robi trzecia wnuczka, Gil (14). Maj 2007.


Moshe Shner o historii rodziny Dusznickich

Dziadek mojej matki od strony ojca nazywał się Mejer (Meir) Dusznicki. Jego żona nazywała się Rochel Lea.

Mój dziadek po kądzieli Mojżesz Dusznicki miał dwóch braci i trzy siostry. Najstarszy brat i najstarsza siostra wyjechali do Ameryki. Dwie z ich córek poznaliśmy (ale nie wiem, która była czyja). Jedna, Mildred Krown, mieszkała w Nowym Jorku, była bezdzietna, niedawno zmarła. Widziałem się z nią kilkakrotnie - urocza starsza pani. Druga mieszka w Pittsburgu i widziałem się z nią tylko raz wiele lat temu.

Mordechaj, średni brat, był adwokatem. Jego żona, Laska, pochodziła ze znanej żydowskiej rodziny Szapiro. Wojnę przeżyła tylko ich najmłodsza córka, Zippora (Fajge). Mieszkała w Izraelu i jako nazwiska używała tego samego hebrajskiego tłumaczenia nazwy Dusznica co moja matka. Znaliśmy ją bardzo dobrze - nigdy nie wyszła za mąż, ale adoptowała dziewczynkę, sierotę wojenną.

Kolejna z sióstr Mojżesza (ciotka Sary) nazywała się Chaja Sora. Wyszła za mąż za członka rodziny Kleif. Zginęła w Majdanku. Przeżył tylko młodszy z jej synów, po wojnie zamieszkał w Izraelu. Nie miał dzieci.

Najmłodszą z sióstr i ulubioną ciotką Sary była Ryfka Dusznicka-Litwin. Zginęła w Łodzi, ale jej dwoje dzieci zdołało wyjechać do Izraela zaraz przed wojną i mieszkają w Tel Awiwie.

Leja, matka Sary, pochodziła z rodziny Fink, jej dziadek nazywał się Izaak Fink, a babka Szejna. Była to ortodoksyjna rodzina. Leja Fink miała dwóch braci i pięć sióstr, a wielu z jej rodzeństwa zostało potem lekarzami. Najstarszą siostrą Lei Fink-Dusznickiej była Anna Goethlib, właścicielka wielkiej posiadłości magnackiej w Wembri [?]. Wszyscy bracia i siostry Lei zginęli w czasie wojny. Tylko jedna dziewczynka - kuzynka Sary - przeżyła w Belgii, pod koniec życia zamieszkała w Izraelu. Jej mąż zginął w czasie wojny, nie miała dzieci.

I jeszcze kilka impresji z Lazdijai:


Połozony tuż obok "Żiburysa" dom Motiejusa Gustaitisa (1870-1927), księdza, poety, tłumacza, kulturoznawcy i literaturoznawcy, nauczyciela, doktora filozofii, muzykologa i lingwisty. Gustaitis był pierwszym litewskim tłumaczem Baudelaire'a, Sarbiewskiego i poezji klasycznej. Autor m.in. sześciu zbiorów poezji, trzech monografii, pierwszego litewskiego podręcznika stylistyki. W roku 1924 Gustaitis założył tu muzeum, pierwsze w Dzukiji.



Seinu gatve. Czy w którymś z tych domów mieszkała rodzina Dusznickich?














Rynek w Lazdijai, 1937/1938.
12:56, marslaur
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 maja 2007
Litewskie Bieszczady/Lithuanian Carpathians
Krajobraz okolic między jeziorem Gaładuś i Łoździejami jest niemal bieszczadzki: potężne pagóry, rozległe łąki, żwirowe drogi, opustoszałe miejsca po wymarłych wsiach, niemal zupełny brak ludzi, tylko tu i ówdzie samotne gospodarstwo. Do tego ten świat wygląda, jakby czas zatrzymał się tu kilkadziesiąt lat temu - nie ma tu domów-kostek z pustaka, kiczowatych altanek i grilli, ogrodzeń z siatki i temu podobnych wynalazków "nowoczesności", które tak szpecą krajobraz jak Polska długa i szeroka.../The scenery of the country between lake Galadusys and the town of Lazdijai is almost Carpathian: massive hills, meadows stretching as far as the eye can see, gravel roads, empty places where villages used to be, an almost complete lack of people, only a lone farm here and there. In addition, this world looks as if time stopped here several decades ago - you won't find here the hollow-brick cube-houses, kitschy bowers and grill places, wire fences and similar inventions of 'modernity' spoiling the Polish landscape from the mountains to the sea...

Fragment przedwojennej mapy WIG/Fragment of the pre-war WIG map:

 

Jezioro Gaładuś wyjątkowo z drugiej strony granicy/Lake Galadusys unusually from the other side of the border:



Cmentarz nieistniejącej wsi Bawirsze/Cemetery of the deserted village of Bavirsai:









Arturas Matuzevicius zbiera stare narzędzia kowalskie (brat jego dziadka był kowalem)/Arturas Matuzevicius collects old blacksmith's tools (his grandfather's brother was a blacksmith):


Z okolic wsi Wisztorty/From around the village of Viestartai:






Wieś Tarnówka/The vilage of Tarnauka (though the lady my wife talked to actually called it Tarnówka):




21:28, marslaur
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 maja 2007
Warwiszki nad Niemnem/Varviske on the Nemunas
Kilka zdjęć z wyprawy (w ostatni weekend) do Varviske (Warwiszek), niewielkiej wioski w zakolu Niemna na granicy litewsko-białoruskiej/A couple of images from a (last weekend) trip to Varviske, a small village in a bend of the Nemunas on the Lithuanian/Belarussian border. Trasa/The route: Lazdijai - Viejsejis - Kapciamestis - Varviske - Sventijanskas - Baltoji Ancia zapora/dam - Leipalingis - Viejsejis - Lazdijai.



Varviske leży u ujścia Czarnej Hańczy do Niemna. Kilkaset metrów wcześniej Czarną Hańczę zasila jeszcze graniczna rzeczka Igara (Ihorka)/Varviske lies at Czarna Hańcza's estuary into the Nemunas. Several hundred meters earlier, Czarna Hańcza is supplied by the border river Igara (Ihorka in Belarussian).


"Rzeka Niemen. Granica wodna"/'Nemunas river. Waterway state border'.








Ujście Igary (Ihorki)/The mouth of Igara (Ihorka):






Warwiszki to kilkanaście luźno rozrzuconych w lesie i na łąkach nad Niemnem gospodarstw takich jak to/Varviskes is a dozen farmsteads loosely scattered in the woods and on the meadows by the Nemunas like this one:




Jak czytamy w Litwie Tomasza Krzywickiego:

Od końca 1920 r. do początku 1923 r. wieś znajdowała się w strefie neutralnej między Polską i Litwą. Znalazło tu schronienie wielu Polaków-uciekinierów z Litwy, którzy utworzyli "Samorząd Warwiszkowski". Jego członkowie ogłosili niezależność od obu państw. Polska partyzantka z Warwiszek atakowała Litwinów, którzy nie pozostawali jej dłużni. 8 XI 1921 r. oraz we wrześniu 1922 r. litewska partyzantka bezskutecznie atakowała Warwiszki otoczone okopami i zasiekami. 15 III 1923 zlikwidowano strefę neutralną. Warwiszki przypadły Litwie, jednakże ludność, nie godząc się z tą decyzją, nadal strzegła wsi z bronią w ręku. Dopiero 27 III 1923, po zaciekłej obronie przed batalionem policji litewskiej wieś uległa, a ludność schroniła się po polskiej stronie, na drugim brzegu Niemna.

We read in Tomasz Krzywicki's Litwa:

From late 1920 to early 1923, Varviskes lay in the neutral zone between Poland and Lithuania. The village became shelter for many Poles-refugees from Lithuania who founded the "Varviskes Self-Government' here. Its members declared independence from both countries. Polish guerilla fighters from Varviskes attacked the Lithuanians, who fought back. On November 8, 1921 and in September 1922, Lithuanian partisans attacked Varviskes surrounded by trenches and entanglements, but to no avail. On March 15, 1923, the neutral zone ceased to exist. Varviskes was granted to Lithuania, however, the inhabitants, refusing to accept the decision, continued their armed resistance. Only on March 27, 1923, following a fierce defence against a battalion of Lithuanian police, did the village surrender, the the inhabitants took shelter on the Polish side, on the other side of the river.

Stary przystanek autobusowy w lesie niedaleko Warwiszek/An old bus stop in the forest at the outskirts of Varviskes:





Przemieszczamy się przez las na wschód do Sventijanskas (Świętojańska), gdzie napotykamy cudownie archaiczne gospodarstwo pieknie połozone wsród wyniosłych jesionów i lip na skraju lasu/We drive east through the woods to Sventijanskas where we spot a wonderfully archaic farmstead beautifully set among tall ash and linden trees on the edge of the woods:


Kilkaset metrów dalej płynie Biała Hańcza, która, wedle słów wnuka gospodarza, stanowiła niegdyś granicę między osadnictwem polskim i litewskim/Several hundred meters from there, the Baltoji Ancia river flows, which, according to the farmer's grandson, once divided Polish settlers from Lithuanian ones.

Biała Hańcza płynie w głębokim wąwozie, a wrażenie jest piorunujące: strome, dzikie zbocze, łoskot wody w dole, biel piaszczystego dna - dziewiczy, urzekający krajobraz/The Baltoji Ancia flows in a deep ravine, and the impresion it makes is electrifying: the steep, wild banks, the roar of the water below, the whiteness of the sandy bottom - a virgin, enchanting scenery.





T. Krzywicki, Litwa, z opisu szlaku kajakowego Białej Hańczy/from a description of the Baltoji Ancia canoe trail:

Na odcinku od zapory do ujścia (4.5 km), Biała Hańcza ma bardzo ostry nurt. Spadek wynosi tu 9.9 m (około 2.2 m/km). W rzece dużo głazów. Bystrza, zakręty, zwalone drzewa. Jest to najbardziej emocjonujący odcinek na całej trasie/On the stretch from the dam to its mouth (4.5 km), the Baltoji Ancia is a very swift river. The overall inclination is some 9.9 m (approx. 2.2 m/km). Many stones, rapids, sharp turns, fallen trees. This is the whole trail's most exciting stretch.

Zalew przy zaporze/Artificial lake by the dam:



21:28, marslaur
Link Dodaj komentarz »